poniedziałek, 14 grudnia 2009

"Sanjuro" ("Tsubaki Sanjûrô" Japonia 1962, reż Akira Kurosawa)



O jejku, jakie to dobre! Cały film mógłby spokojnie być teatralną sztuką. Większość scen to kręcone w pomieszczeniach dialogi, które po kolei odkrywają przed nami złożoną intrygę, która z kolei absolutnie wkręca w fotel. Czy nie wystarczy napisać dwóch słów: Kurosawa + Mifune? Myślę że to wiele tłumaczy i natychmiast wyjaśnia klasę produktu. Walkę mamy jedną, bardzo konkretną i będącą uwieńczeniem całej sytuacji. Koniecznie trzeba powiedzieć że tak naprawdę, mimo całej skomplikowanej plątaniny zależności, to jest bardzo zabawna rzecz - dużo więcej tu komicznych scen niż walk, nie mówiąc o chlapiącej krwi (która pojawia się raz, pod koniec, za to spektakularnie). Zdecydowanie najlepszą postacią jest żona szambelana z modnie poczernionymi zębami. Strasznie fajny, czarno-biały film, który zdecydowanie warto obejrzeć. Szkoda że już takich nie kręcą.
http://www.imdb.com/title/tt0056443/

"Youth of the Beast" ("Yaju no seishun" Japonia 1963, reż Seijun Suzuki)



Po raz kolejny wszystko mi się podobało. Intryga podobna jak w "Yojimbo" - przybysz znikąd wkręca się w intrygę tylko że nie pomiędzy klanami a dwoma gangami. Potem sprawa się komplikuje: wychodzą na jaw sprawki z przeszłości, bieżące matactwa nie idą tak jak powinny - wszystko super, ani przez chwilę nie ma nudy, jest bardzo wkręcająco i ciekawie. Szalenie podobała mi się muzyka - dokładnie taka jaka powinna ilustrować gangsterskie kino, chyba można to nazwać swingującym, może funkującym jazzem, nie wiem - jak dla mnie to jest po prostu "muzyka do gangsterskiego filmu" i jest super. Bezdyskusyjnie mi się podobało i choć nie wiem co ma oznaczać tytuł, polecam każdemu kto lubi kino albo japońskie albo gangsterskie (a najlepiej oba).
http://www.imdb.com/title/tt0057697/

niedziela, 13 grudnia 2009

"The Puppet Masters" (USA 1994, reż Stuart Orme)



Bardzo fajny thriller (a może i horror) Science-Fiction. Opowieść oparta na prostym, wręcz klasycznym dla gatunku założeniu: źli obcy przylatują na Ziemię i chcą nas zniszczyć ale nam się udaje bo jesteśmy ludźmi. W dużym uproszczeniu mamy tu coś pomiędzy "Inwazją porywaczy ciał" a "Obcym". I chociaż to co do tej pory napisałem może raczej odpychać - że xero i że tania podróbka - to nic złego na temat filmu powiedzieć nie mogę, tym bardziej że lubię jak ktoś prezentuje nam tą samą, znaną opowieść kolejny raz w swój zmodyfikowany sposób. Wszystko bardzo w porządku, sporo chwil grozy, żwawa i pełna zakrętów intryga, oczywiście bardzo fajny Donald Sutherland, obcy odpowiednio byli ośliźli (w ogóle całkiem udane efekty w tym 94-tym mieli) a happy end mnie nie zniesmaczył co nieczęsto się zdarza. Kolejny raz jest tak że nie czytałem książki, na podstawie której pisano scenariusz i pewnie jak zwykle to tylko dobrze bo bym narzekał, a tak to się cieszę że obejrzałem sobie fajny film.
http://www.imdb.com/title/tt0111003/

niedziela, 6 grudnia 2009

"Dead Snow" ("Død snø" Norwegia 2009, reż Tommy Wirkola)



Pełna podjarka. Wciąż jeszcze nie ochłonąłem po obejrzeniu. Klasyczny schemat - kilkoro studentów w oddalonej górskiej chatce kolejno staje się pokarmem dla zombich. Żeby było fajniej jest zima a zombie mają na sobie nazistowskie mundury. Czy może być piękniej? Gromkie oklaski dla charakteryzatorów - źli mają pourywane wargi i sinoczarną skórę a dobrzy są pięknie ochlapani krwią. W ogóle muszę przyznać że jatka w filmie jest pierwsza klasa - w ruch idzie wszystko co pod ręką: strzelby, młotki, siekiery, zęby i gałęzie. Łby i flaki fruwają a jucha tryska. Nie ma przebacz. Rewelka. Kilka scen jest naprawdę świetnych. Stopniowanie napięcia udane: kiedy trzeba jest wesoło, kiedy trzeba podskakujemy wystraszeni na fotelu, kiedy trzeba patrzymy ogarnięci grozą. Zdjęcia też szalenie ładne, jednak w ośnieżonych górach było duże pole do popisu. Ciekawe ile jeszcze razy to obejrzę?
http://www.imdb.com/title/tt1278340/

"Slingshot Hip Hop" (USA 2008, reż Jackie Salloum)



Dobre i mocne. Dokument o palestyńskich chłopakach i dziewczynach robiących hip hop. Po pierwsze: wszystko to jest szalenie ciekawe choćby dlatego że sam fakt istnienia raperów w tej części świata wydaje się być warty uwagi. Po drugie - jak szybko się okazuje i co zupełnie nie dziwi to oni właśnie, jak mało kto, mają coś do powiedzenia. Po trzecie same rymy i bity wydają mi się bardzo fajne. Może film jest ociupinkę za długi, jednak do niczego innego się nie mogę przyczepić. Zdecydowanie zapada w pamięć i robi wrażenie - rozmowa z kolegą w więzieniu, chłopak pokazujący swoją zniszczoną wojną okolicę ("i co ja mam tu robić?"), opowieści dziewczyn - naprawdę można by jeszcze długo wymieniać. Są fajnie zanimowane mapy i fajne graficzne wstawki. Bardzo dobrze że taki film powstał, nie wiem czy to wręcz nie jest lektura obowiązkowa.
http://www.imdb.com/title/tt1157718/

"Zombieland" (USA 2009, reż Ruben Fleischer)



Jeśli miałbym jakoś zaszufladkować "Zombieland" to powiedziałbym że jest to wesołe kino familijne z dodatkiem zombich. Trochę dziwne kombo, ale tak to się teraz na świecie porobiło że ludzkość już się przyzwyczaiła do chodzących trupów i spokojnie się naśmiewa z tematu. Główny bohater to całkiem tchórzliwy chłopak, któremu udaje się przetrwać w post-zombie-apokaliptycznym świecie dzięki temu że trzyma się swoich zasad. Idzie przez Amerykę i spotyka różne osoby. Cała opowieść od początku pokazana jest z przymrużeniem oka. Doskonała sekwencja początkowych napisów uświadamia nam, że raczej będziemy się tu śmiali z chlapiącej krwi niż że będzie nas to przerażać. Niestety w miarę upływu czasu, krwawych scen jakoś ubywa, co nie znaczy że akcja spowalnia i że zaczynamy się nudzić. Jest całkiem fajnie i naprawdę zabawnie. Świetny jest Woody Harrelson, świetny jest też Bill Murray grający samego siebie. Dobrym pomysłem wydaje mi się też pokazywanie żelaznych zasad naszego młodzieńca jako napisów. Zdaję sobie sprawę że może to nie jest to film najwyższych lotów ale co ja poradzę że mi się podobało?
http://www.imdb.com/title/tt1156398/