wtorek, 17 lipca 2018

"Gasnący Płomień" ("Gaslight" USA 1944, reż George Cukor)



Zaczyna się od pewnego mrocznego wydarzenia po czym przenosimy sie w miejscu i czasie. Ingrid Bergman jest delikatną, wrażliwą dziewczyną, która poznaje przystojniaka i wkrótce, jak to w takich filmach bywa, postanawia w dośc szybkim tempie wziąc z nim śłub. Okazuje się że to jest lepszy gagatek i zaczyna ją bezczelnie wkręcać w to, że z nią jest coś nie tak. Z początku robi to subtelnie a potem coraz bezczelniej aż w końcu dowiadujemy się jaka jest jego motywacja. Oczywiście jest to kolejny znakomity noir i mimo, że trwa prawie dwie godziny to bardzo dobrze mi się go oglądało. Ona jest super i jest tu też taki jeden moment kiedy okazuje się że to ona może wykorzystać jego knowania ale jakoś nie do końca dobrze moim zdaniem to wychodzi. Skutecznie, jak najbardziej, ale mogło być chyba jeszcze lepiej. Tak czy owak to bardzo dobra rzecz, bez dwóch zdań.

https://www.imdb.com/title/tt0036855/

poniedziałek, 16 lipca 2018

"Tange Sazen and the Pot Worth a Million Ryo" ("Tange Sazen yowa: Hyakuman ryô no tsubo" Japonia 1935, reż Sadao Yamanaka)



Czy ja już nie wspominałem, że chyba przesadzam z tą japońszczyzną? Tym razem szarpnąłem komedię z 1935 roku. Bardzo ciekawa rzecz. Historia jest dośc prosta - oto pewien pan pozbywa się dzbanka ale chwile później się okazuje, że w tym dzbandu zapisana jest instrukcja jak odnaleźć zakopany przed laty skarb no i trzeba ów dzbanek odzyskać. Robi się coraz gęściej a kolejka zainteresowanych coraz dłuższa bo wiadmo, sekret się rozłazi. Jest nawet ok chociaż chyba nie moge powiedzieć abym zrozumiał końcówkę. Bardzo fajne są postacie - szczególnie jednoręki samuraj z blizną na twarzy. Fajna jest przesadzona ekspresja rodem z lat trzydziestych i przerysowane makijaże postaci. Nie jest wcale nudno. Szalenie ciekawym motywem jest przybytek, do którego panowie chodza postrzelać z łuku w towarzystwie pań, w ten sposób zdradzając swoje żony. Nie wymyśliłbym czegoś takiego. Wiadomo, to raczej kino dla maniaków Kraju Kwitnącej Wiśni. Fajne, ciekawe ale nieco szczególne.

https://www.imdb.com/title/tt0027076/

środa, 27 czerwca 2018

"Jack Reacher: Nigdy nie wracaj" ("Jack Reacher: Never Go Back" USA 2016, reż Edward Zwick)



Niedawno przeczytałem książkę, której bohaterem jest Jack Reacher i dlatego zaciekawił mnie ten film. Oczywiście to nie na podstawie tej książki, którą czytałem bo jest ich kilkanaście. Na dodatek okazało się, że Tom Cruise gra głównego bohatera i to nie jest pierwszy raz kiedy tak się dzieje! Zupełnie mi umknął ten moment w popkulturze. No nic. Film zaczyna się fajnie a potem jest jak zwykle - scenariusz robi się coraz bardziej sztampowy i od pewnego momentu dokładnie wiemy co i kiedy się wydarzy. Nie ma przebacz. Momentami nie sposób ukryć, że wszystko jest niepotrzebnie rozciągnięte a końcowa walka naprawdę mogłaby być krótsza: przecież wszyscy i tak wiedzą jak się skończy. Sama postać Reachera wydaje mi się nie wykorzystana do końca (ale co ja mogę wiedzieć? czytałem tylko jeden tom) ale i tak dosyć w porządku oddana. Miałem pewne niepokojące wrażenie, że Tomowi jakoś zmniejszyły się oczy. Co one takie malutkie? Zawsze tak było? Nie wiem. Mówiąc najkrócej - jak jest się fanem serii książek lub Toma Cruise'a lub szybkich sensacyjnych filmów to można popatrzeć ale nie jest to żadne wybitne dzieło.

https://www.imdb.com/title/tt3393786/

poniedziałek, 25 czerwca 2018

"Usta we Krwi" ("Lèvres de sang" Francja 1975, reż Jean Rollin)

 

Nudny, głupi i rozkosznie zły film. Lampka się zapala, gdy widzimy, że scenarzysta i główny aktor to ten sam typ. Potem, gdy okazuje się że bobrów tutaj co niemiara jasnym staje się, po co on w ogóle wziął się za kręcenie takiej rzeczy. Opisując fabułę najprościej i najuczciwiej, można napisać: jest mężczyzna i są półnagie wampirzyce. Czego chcieć więcej? Wszystko jest do tego stopnia zabawnie słabe, że momentami widać jak wampirzyce nie są w stanie zachować powagi i nie chichotać na planie. Albo ta scena, gdzie one stoją na wietrze i materiał oplatający jedną z nich zawija się wokół jej twarzy a odsłania resztę i ona z tym walczy ale udaje że nie. Scenariusz jest mocno bez sensu, kilka scen mających zapewne budować klimat sprawia jedynie, że chcemy przewinąć w przód. Muzyka nie pasuje ani nie ratuje kolejnych kiepskich, z trudem skleconych fragmentów. O aktorstwie bohatera nie wspomnę. Raz na jakiś czas uwielbiam takie klocki i ten mi bardzo dobrze zrobił.

https://www.imdb.com/title/tt0073324/

"Wolf Warrior" ("Zhan lang" Chiny 2015, reż Wu Jing)

 

Jest taki rodzaj filmów o tym jak to nasi chłopcy w mundurach dają łupnia tym złym, na różne spektakularne sposoby i rzucają przy tym boleśnie słabe one-linery.  I na ogół to są amerykańscy chłopcy i to żenuje. Tym razem są to chińscy chłopcy i wszystko to wydawało mi się potwornie śmieszne.

https://www.imdb.com/title/tt3540136/